pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

Gorące tematy

  • 18 lutego 2015
  • 20 lutego 2015
  • wyświetleń: 9618

Przetarg na rynek unieważniony!

Błędy merytoryczne i proceduralne, dwa niespójne dokumenty i brak kompleksowej wizji przebudowy rynku - to tylko kilka z wielu uwag dotyczących inwestycji w centrum miasta, które podczas wtorkowego spotkania wymienili radni i zaproszeni goście. Padło nawet pojęcie samowoli budowlanej. Pojawiło się również wiele pytań pod adresem obecnego na sali projektanta. Na większość z nich nie był jednak w stanie udzielić odpowiedzi. Ostatecznie, po zakończeniu części posiedzenia, burmistrz zadecydował o wstrzymaniu przetargu na wykonanie prac.

rynek,pszczyna,stare miasto,starówka,płyta rynku
Pszczyński rynek i jego przebudowa były tematem wtorkowego posiedzenia komisji gospodarki · fot.


Wtorkowe spotkanie komisji gospodarki poświęcone było tematyce rynku i planom jego remontu/przebudowy. O tym, że inwestycja budzi mnóstwo wątpliwości nie trzeba było na sali nikomu przypominać. Już wcześniej wokół inwestycji pojawiło się wiele pytań, a posiedzenie miało być okazją, by udzielić odpowiedzi. Na tę okazję zaproszono osobę projektującą remont rynku i kilku innych gości.

- Remont będzie polegał na ściągnięciu nawierzchni istniejącej, czyli kostki bazaltowej, płyt betonowych, rozebraniu istniejącego krawężnika, a następnie przywróceniu stanu w zakresie występującym obecnie, wymieniając go na kostkę bazaltową, w części kostkę granitową oraz nowe płyty betonowe. To jest w zasadzie całość - powiedział krótko inżynier Maciej Markiel, który projekt dla rynku przygotował wspólnie z architekt Katarzyną Gierasińską.

Ta zwięzła odpowiedź wzbudziła podejrzliwość radnych. - Kwota przeznaczona na remont płyty rynku wynosi ponad milion złotych. Z tego co pan powiedział, jest to ściągnięcie płyty, wyczyszczenie i nałożenie na nowo. Skąd taka kwota? - zapytała zaniepokojona Renata Dyrda.

- Zastosowane są nowe materiały, to one stanowią około 80% kwoty. Jedyną częścią, która zostanie odzyskana są częściowo krawężniki i kostka bazaltowa. Resztę trzeba zakupić - odpowiedział projektant i namawiał do sięgnięcia po kosztorys przedsięwzięcia.

W dyskusję o ewentualnych kosztach włączył się burmistrz Dariusz Skrobol. - Ciężko powiedzieć czy taka kwota (milion złotych - przyp. red.) wystarczy. Dowiemy się tego po otwarciu ofert w czwartek. Może będzie taniej, może drożej. Ta suma podyktowana jest wielkością płyty - tłumaczył, dodając, że jej powierzchnia to ponad 32 ary.

Dariusz Skrobol,Maria Kaczyńska-Kapusta
Maria Kaczyńska-Kapusta mówiła o oczekiwaniach względem remontu rynku. · fot.


- Mieszkańcy są za remontem. Chcielibyśmy mieszkać w pięknym mieście. Jest już parking przy Bolesława Chrobrego, za nami zmiana organizacji ruchu, teraz remont rynku byłby dla nas i dla naszych gości bardzo istotny. Byłaby to wizytówka Pszczyny - namawiała do remontu Maria Kaczyńska-Kapusta, przewodnicząca osiedla Stare Miasto.

- Każdy kto siedzi na tej sali widzi konieczność prac na rynku. Tu się wszyscy zgadzamy. Kwestia rozchodzi się o pieniądze - wtrącił radny Marek Szklorz. - Czy nie można uzyskać na rewitalizację pieniędzy z zewnątrz? Może należało poczekać z reorganizacją ruchu na rynku i starać się o środki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej? - spytał.

- Sprawdziłem wnikliwie Regionalny Program Operacyjny, jestem po konsultacji w Urzędzie Marszałkowskim, nie ma takiej możliwości - odpowiedział burmistrz i dodał, że WFOŚiGW nie finansuje inwestycji innych niż tzw. zielone i związane z termomodernizacją. Dodatkowo, zdaniem burmistrza, przygotowanie obecnie projektu na poziomie około 10 milionów złotych i znalezienie wkładu własnego do tego projektu raczej ma niewielkie szanse na powodzenie ze względu na finansowe możliwości gminy.

- Do tej pory burmistrz nie miał ochoty rozpocząć dyskusji z nami na temat dotyczący takiej ważnej inwestycji jak rynek. W grudniu głosując za kwotą 3,5 mln złotych na bieżące remonty dróg nie miałem świadomości, że zawiera się w niej ta inwestycja - powiedział radny Arkadiusz Gardiasz i dodał, że takich osób było więcej, a kiedy dopytywano burmistrza, co kryje się pod tą sumą, nie otrzymali odpowiedzi, że to rynek.

- Nie chcę komentować tego, że mają to być środki z bieżącego utrzymania dróg - odparł także radny Marek Szklorz. - Wiemy jaki jest ich stan w wielu sołectwach i na osiedlach.

- Jeśli w którymś momencie nie wyraziłem się jasno, że zwiększam ilość środków na bieżące utrzymanie dróg, żeby 1,2 mln złotych przeznaczyć na płytę rynku, to przepraszam - odpowiedział Dariusz Skrobol i wspomniał, że nie uszczupla środków na bieżące utrzymanie dróg, a wręcz w ostatnich latach zostały one zwiększone, w ciągu czterech lat o ponad 800 tysięcy złotych (od 2011 roku, gdy było to 1,4 mln zł do 2,265 mln złotych w 2014 roku).

Po chwili Dariusz Skrobol dodał jednak otwarcie, że to on, a nie radni podejmuje decyzję w sprawie rynku. - To burmistrz bierze pełną odpowiedzialność karną i inną za wypadki na drogach publicznych i to główna przesłanka przedsięwzięcia. Rynek, który jest głównym ciągiem komunikacyjnym na terenie Starego Miasta, nie spełnia żadnych norm. Był przypadek, że gmina płaciła odszkodowanie osobie, która przewróciła się na rynku i połamała - tłumaczył. - Dlatego remont jest uzasadniony.

- Również czuję potrzebę remontu rynku. Uważam, że jest w złym stanie, ale nie możemy argumentować tego tym, iż ktoś się przewrócił i złamał nogę. Podobna sytuacja była na chodniku wzdłuż ul. Marii Skłodowskiej-Curie, który był i nadal jest w złym stanie. Myślę, że każdy z radnych ma takie sytuacje w swoim okręgu - mówił Arkadiusz Gardiasz.

Maciej Markiel, Maksiplan, burmistrz, Skrobol
Maciej Markiel na początku krótko przedstawił zakres inwestycji. Odpowiedzi na pytania radnych nie chciał udzielać w trakcie obrad komisji, zapowiedział, że przedstawi je później w formie pisemnej. · fot.


Chwilę później radny Arkadiusz Gardiasz przedstawił błędy w dokumentacji i rozbieżności pomiędzy zapisami w projekcie budowlano-wykonawczym oraz w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) w dokumentacji przetargowej.

- Oto w projekcie budowlano-wykonawczym jednoznacznie określa się zakres remontu rynku bez potrzeby wzmacniania podłoża i jest na to przyzwolenie Śląskiego Konserwatora Zabytków. W SIWZ zamawiający zwiększył natomiast zakres robót o wykonanie wykopów na głębokość 45 cm i wykonanie podbudowy. Patrząc na pozwolenie konserwatora, nie zauważyłem tego typu prac, jakie są wskazane. Nie ma ani jednego słowa o wzmocnieniu podbudowy, jedynie jest informacja, że jest trzy centymetry podsypki. Przez to w prawie budowlanym następuje zmiana parametrów technicznych, co oznacza, ze ten fakt kwalifikuje inwestycje już nie do remontu, ale do przebudowy - wyjaśniał Arkadiusz Gardiasz.

Jak dodał, na podstawie przepisów takie roboty budowlane można rozpocząć jedynie na podstawie wymaganego pozwolenia na budowę. - Skąd rozbieżności i różnice? Co więcej, dlaczego projekt budowlany zawiera dziesięć rysunków, na które są zezwolenia, a w przetargu pojawia się nowy załącznik o numerze 11, z zaznaczeniem miejsca, skąd wybrany zostanie będzie grunt? - zapytał projektanta.

- Zmiana części podbudowy wynika z lodowiska, które jest na rynku. Dokumentacja, która została zatwierdzona przez konserwatora zabytków i przez wydział architektury, bierze pod uwagę przede wszystkim zmianę samej nawierzchni i przygotowanie takich warstw podbudowy, aby ta nawierzchnia spełniała warunki zgodnie z prawem budowlanym. Nie widzę tutaj nieścisłości - wyręczył w odpowiedzi projektanta Dariusz Skrobol.

- Czy Śląski Konserwator Zabytków otrzymał tę informację i ma taką wiedzę, że będzie robiona podbudowa? - dopytywał Arkadiusz Gardiasz. - Zapytam wprost, czy widział rysunek nr 11?

Na to pytanie burmistrz nie był w stanie odpowiedzieć. Zapowiedział, że odpowiedź przygotuje na piśmie. Podobny problem miał Maciej Markiel: - Nie pamiętam. Jak to powiedział pan burmistrz, odpowiemy na piśmie - powiedział współwłaściciel firmy MaksiPlan.

- Analizując projekt budowlano-wykonawczy mam przekrój jak powinna zostać ułożona warstwa płytek na rynku. Wynika z tego jasno, że istniejąca podbudowa płyty rynku pozostaje, że nie jest wymieniana. Jak to się ma do specyfikacji, gdzie nagle jest potrzebna zmiana parametrów nośności gruntów. Proszę o odpowiedź skąd rozbieżność - dociekał cały czas radny Gardiasz, sugerując, że stąd właśnie może wynikać podwojenie ewentualnych kosztów inwestycji.

Nadal jednak nie otrzymywał odpowiedzi od Macieja Markiela, co spotkało się z dezaprobatą części osób obecnych na sali. - Proszę, aby odpowiedzi udzielił pan dzisiaj, mamy do czynienia z fachowcem występującym w obrocie gospodarczym. Myślę, ze projektant potrafi odpowiedzieć z ręki na takie pytanie - powiedziała obecna na sali Krystyna Kluss, radca prawny.

- Pan się pod tym podpisuje jako projektant - przypomniał Arkadiusz Gardiasz. - Nie kryję zaskoczenia. Myślałem, że to nie jest żaden problem, aby taką wątpliwość wyjaśnić.

- Tutaj mamy projekty, można sprawdzić i powiedzieć skąd różnica - padło z sali w kierunku projektanta. Mimo tych podpowiedzi, radni nie doczekali się wyjaśnień od przedstawiciela spółki MaksiPlan.

Arkadiusz Gardiasz, Dariusz Skrobol, komisja
W czasie posiedzenia burmistrz Dariusz Skrobol usłyszał wiele pytań od Arkadiusza Gardiasza. Nie na wszystkie był w stanie udzielić odpowiedzi. · fot.


- Dziwi mnie, dlaczego przetarg ogłasza się pół roku przed planowaną datą inwestycji? I dlaczego kwota za remont rynku jest rozliczana na podstawie ryczałtu? A dodatkowo dlaczego podpisanie protokołu odbioru końcowego inwestycji nie oznacza potwierdzenia braku wad wykonanych prac? Zwłaszcza, że podstawą do wystawienia faktury jest ów protokół - zapytał Arkadiusz Gardiasz.

- Bardzo proszę o doczytanie prawa zamówień publicznych oraz innych niezbędnych dokumentów i spraw związanych z funduszami unijnymi. Odpowie panu na to pani naczelnik, która zajmuje się zamówieniami publicznymi - odpowiedział burmistrz i dodał, że termin ogłoszenia przetargu wynika z tego, iż na początku roku ceny są najbardziej korzystne.

- Proszę, by radca prawny przejrzał umowę i ją zmienił - zaproponowała Renata Dyrda. - Mieliśmy odbiór Serc Wsi, teraz mamy to odebrane, ale nie możemy wyegzekwować poprawek - uzasadniła taką potrzebę.

Rynek, Pszczyna, projekt, Maksiplan
Projekt remontu nawierzchni płyty rynku w Pszczynie autorstwa firmy MaksiPlan


Chwilę później głos zabrał kolejny gość, architekt Maria Makara. - Martwi mnie, że w Pszczynie nasze inwestycje są realizowane bez spójnego planu. Moim zdaniem osiągnięcie pięknej Pszczyny, taką metodą, do tego piękna nie doprowadzi. Chciałam zwrócić uwagę, że rynek to salon miejski, którego ścianami są elewacje kamienic, tworzących pierzeje. Rynek to nie jest płyta rynku i jezdnia asfaltowa i chodnik. To błędne myślenie. Rynek to plac - mówiła, starając się zainteresować radnych.

Jak dodała, pszczyński rynek jest dużo starszy niż zamek i dużo wartościowszy. - Jeśli popatrzy się na historię urbanistyki, to można opowiedzieć historię powstania Pszczyny. Nasz rynek powstał na szlaku handlowym i służył wymianie towarów. Zanim miasto powstało, to najpierw był plac. Potem powstały miejsca, gdzie handlarze mogli się umyć, wyspać, odpocząć, zmienić konie, przeładować towar - tak powstała obudowa rynku, czyli nasze kamienice.

- Nasz rynek to pierwotne miejsce powstania Pszczyny i z uwagi na to - ten układ urbanistyczny jest zabytkiem. Na takie inwestycje na pewno można pozyskać bardzo duże środki pomocowe. Ale to kwestia przygotowania dobrej inwestycji - odniosła się do wcześniejszych wypowiedzi burmistrza.

Maria Makara stwierdziła też, że kawałkowanie rynku na jezdnię, płytę to najgorsza z możliwych opcji. - Największym grzechem w obecnym rynku jest wydzielona krawężnikami jezdnia asfaltowa, bo to nie jest układ komunikacyjny, to całościowy plac. Bardzo wiele miast, również niedaleko szukając, potrafiło ten fakt zrozumieć.

Jak tłumaczyła zebranym, rynek to salon miejski, który nie może nikogo wykluczać, ma służyć i mieszkańcom, i gościom, wszystkim grupom wiekowym, osobom sprawnym fizycznie i mniej sprawnym. To najważniejsze miejsce w mieście.

- Przebudowę rynku trzeba koniecznie planować całościowo. Nie słyszałam tu ani jednego zdania, co my chcemy od tego rynku. Projektowanie zawsze odbywa się na zasadzie jak u lekarza; są: wywiad, badanie i diagnoza, a tu wszystko toczy się w odwrotnej kolejności - skomentowała całe zamieszanie Maria Makara.

Jak wyjaśniała, zamykanie się w technicznym kawałku rynku i wątpliwościach czy zrobić taką kostkę czy inną oraz w jakim układzie jest jej zdaniem bezsensowne. - Na początek trzeba zaplanować, co chcemy na tym rynku osiągnąć. Na to jakie są oczekiwania w stosunku do salonu miejskiego jest wiele przykładów, można pytać ludzi, oglądać inne miasta, zorganizować ankietę wśród mieszkańców, poznać ich potrzeby i oczekiwania, a może nawet zorganizować konkurs i zaprosić pracownie projektowe zajmujące się urbanistyką - zaproponowała. - Jeśli płyta rynku wymaga remontu, to trzeba kostkę poprawić i ułożyć, ale całość inwestycji trzeba przemyśleć.

- Rozumiem wszystkie starania o budżet i pieniądze, że macie państwo plany finansowe. Przebudowa rynku to nie jest jednak kwestia dwóch czy pięciu lat, ale kilkudziesięciu. Nie wiem czy ktoś pamięta poprzedni wygląd rynku? To właśnie taka perspektywa czasowa. Rynek to dobro ponadczasowe i należy go koniecznie zaplanować całościowo, zaprojektować kompleksowo i później dopiero zastanowić się nad podziałem takiej inwestycji na etapy, które pozwolą ją zrealizować. Tak robią wszystkie miasta - tłumaczyła architekt, wymieniając przykłady wielu innych śląskich miejscowości.

Maria Makara przekonywała zebranych, że koniecznie w takiej inwestycji trzeba uwzględnić rewitalizację jego części podziemnej, na przykład odprowadzenie ścieków w sposób nowoczesny, przebudowę instalacji przy użyciu rożnych sieci pod placem. Objaśniła, że tak kiedyś przebudowano ulicę Piastowska, "od początku do końca".

- Generalnie wszystko jest do zrobienia, trzeba tylko chcieć. Ten zakres projektu (przygotowanego przez MaksiPlan - przyp red.) sprowadzi Pszczynę do grajdołu prowincjonalnego. Wszyscy chcą żeby to była perełka śląska, a nie żeby przyjeżdżali oglądać tu założenia gorsze niż w innych miastach - spuentowała Maria Makara.

- Proszę nam powiedzieć ile milionów kosztowałby pani plan? - zapytała radna Marcelina Leki.

- Nie ważne ile będzie kosztował milionów, ważne, jak będzie realizowany i tu ważna jest wola miasta, aby poprawić jakość przestrzeni publicznej - odpowiedziała Maria Makara, co wzbudziło niezrozumiały u gości śmiech części radnych.

- Taki projekt przeleżałby w szufladzie kilka lat i nie byłby nic warty, funt kłaków - powiedział radny Stanisław Goraus.

Po chwili jednak śmiech ustał, gdy Maria Makara powiedziała, że na podstawie dokumentów należy przypuszczać, że najwidoczniej zachodzi konieczność wymiany podbudowy, a wówczas mamy do czynienia z przebudową, a nie z remontem. I tu nie wystarczy zgłoszenie robót, a niezbędne jest pozwolenie na budowę.

- Pani konserwator wyraża zgodę na roboty, które projektant proponuje w projekcie. Jeżeli zakres pozwolenia jest tak sformułowany, to z całą pewnością należy przypuszczać, że projekt też tak był przygotowany. Zatem jeżeli inwestycja dojdzie do realizacji, to w świetle prawa budowlanego będzie to samowola budowlana obarczona bardzo wysokimi karami finansowymi - powiedziała architekt pod adresem Macieja Markiela.

Zdjęcia lotnicze 2013: starówka i Rynek
Rynek z lotu ptaka · fot.


- Remontowaliśmy skansen, stajnie, zrobiliśmy żubry - nie pytaliśmy się wtedy ile jest centymetrów podsypki, bo byśmy nigdy tego nie zrealizowali. Nie stać gminy na ten czas żeby wyłożyć 10 milionów złotych na rynek, skoro ludzie proszą o drogi - dopowiedziała radna Marcelina Leki.

- Radni nie powinni mówić, że nie obchodzi ich ile jest podsypki i jakiej, ponieważ każdego z nas czy to radny, czy burmistrz, czy prezydent obowiązują przepisy prawa - odpowiedziała Krystyna Kluss.

- Jak tak będzie wyremontowany rynek, to będzie to na zasadzie starej skarpety, w której zrobiła się dziura i trzeba ją załatać - skomentowała poczynania burmistrza i projektanta Maria Makara.

- Zespół urbanistyczny wraz z rynkiem jest wpisany do rejestru zabytków. Bez znaczenia jest czy to remont, czy przebudowa, bowiem zgodnie z prawem budowlanym, bezwzględnie wymagane jest w tej inwestycji pozwolenie na budowę. Jego brak oznacza, że ogłosiliście państwo przetarg, który dotknięty jest bardzo ważną wadą prawną, kwalifikującą ten przetarg do unieważnienia - powiedziała Krystyna Kluss.

- Rynek nie jest wpisany do rejestru, jest objęty ochroną konserwatorską - oponowała Katarzyna Huptys, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w Urzędzie Miejskim w Pszczynie.

- Czy pokazać pani dowód w postaci wypisu z rejestru zabytków? - zapytała Krystyna Kluss. - Jakby pani przeczytała pozwolenie, o którym tutaj dyskutujemy, to Śląski Konserwator Zabytków powołuje się w swojej decyzji na wpis do rejestru zabytków - wyjaśniła. Jak dodała, zespół urbanistyczny oznacza rynek, okoliczne ulice oraz budynki.

rynek
Rynek w Pszczynie · fot.


- Czy to remont, czy to przebudowa; podjęliśmy temat w trosce o finanse miasta i pana stanowisko - za chwilę kończy się ogłoszenie przetargowe i jest w tym wszystkim ewidentny błąd - zwróciła się do burmistrza Renata Dyrda. - Co w sytuacji jeśli zostanie to zgłoszone do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego oraz do Śląskiego Konserwatora Zabytków. Jest inne pozwolenie - na remont, a powinno być na przebudowę, kto będzie później płacił kary, jeśli firma, która wygra przetarg nie będzie tego świadoma? - dopytywała radna.

- Chciałabym, aby to wyglądało pięknie, ale popatrzmy też na pieniądze. Ponad milion złotych zostanie wydany, a później okaże się, że było to wielkim błędem i trzeba będzie zapłacić karę - mówiła radna, przypominając również kwestę nie do końca rozwiązanego problemu z rozliczeniem stajni.

Dodała, że zdarzały się już pomyłki, jak w przypadku firmy Remondis. - Nie wiadomo czy było to celowe, czy nie, ale udało się. Dziś twierdzi pan, że gdyby wiedział o tym wszystkim, to postąpiłby inaczej - sugerowała zmianę decyzji Renata Dyrda.

Ostatecznie apele radnych i gości przyniosły efekt. Po zakończeniu części komisji poświęconej rynku burmistrz unieważnił przetarg.

- Pierwotnie w 2014 roku przygotowana dokumentacja nie obejmowała wzmocnienia podbudowy płyty rynku. Na wniosek mieszkańców o pozostawienie na rynku lodowiska zaistniała konieczność wprowadzenia zmian w kolejnym przetargu. W związku z wątpliwościami związanymi z ogłoszoną dokumentacją przetargową, a dotyczącą wzmocnienia podbudowy pod lodowisko oraz po konsultacjach z wydziałem architektury, zdecydowałem o wstrzymaniu przetargu i złożeniu wniosku o pozwolenie na budowę dla planowanych prac w miejsce wcześniej uzyskanej zgody - zgłoszenia robót budowlanych - powiedział naszej redakcji we wtorek wieczorem Dariusz Skrobol.

new / pless.pl

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

REKLAMA